PALP: Sensacja! Tryufatorzy sprzed roku już nie grają!2010-04-30, 23:35

PALP: Sensacja! Tryufatorzy sprzed roku już nie grają!

Sensacyjnie zakończyła się pierwsza część spotkań rewanżowych pucharu Pszczyńskiej Alatorskiej Ligi Piłkarskiej. Już na pierwszej rundzie rozgrywek swój udział zakończyli obrońcy trofeum. Emocji nie brakowało także w innych spotkaniach czwartkowego popołudnia.

Po emocjonujących meczach poznaliśmy pierwszą ósemkę drużyn, które zagrają w drugiej rundzie rozgrywek. Dość sensacyjnie w grupie tej nie ma drużyny Cadi-Caru, czyli obrońców pucharowego trofeum. W czerwcu ubiegłego roku samochodziarze okazali się najlepsi w turnieju o Puchar Ligi. Wówczas jednak forma jego rozgrywania była zupełnie inna. Teraz aby wywalczyć Puchar zespół musi rozegrać aż dziewięć pełnowymiarowych spotkań!!!
Cadi-Car odpadał jednak troszkę na własne życzenie. W I rundzie potykał się z drugoligową Drużyną Fryzjera i to najwyraźniej nieco uśpiło czujność utytułowanej ekipy z Podstarzyńca. O ile jeszcze w pierwszym meczu rezultat remisowy można było uznać za wypadek przy pracy o tyle drugie starcie udowodniło, że nikogo lekceważyć nie można. Na swój rewanżowy pojedynek Cadi-Car przybył w zaledwie sześcioosobowym składzie i w dodatku bez nominalnego bramkarza. Na domiar złego już w pierwszej minucie meczu Dudziak skierował piłkę do własnej siatki. Wiara w końcowy tryumf wkipy Fryzjera rosła z każdą minutą. Cadi-Car co zrozumiałe starał się nie forsować tempa, ale też dzięki temu inicjatywa była po stronie rywali. w 8 minucie było już 2:0, tym razem na listę strzelców wpisał się Marcin Rubasek. Nadzieję na awans szóstki z Podstarzyńca przywrócił tuż przed przerwą Dawid Otremba. Druga odsłona niczym jednak się nie różniła od pierwszych dwudziestu minut. Jeszcze w początkowej fazie piłkarze Cadi walczyli, ale od 26 minuty Drużyna Fryzjera utrzymywała dwubramkową przewagę. Konsekwentna gra w obronie nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł samochodziarzom, którzy już nic nie zdziałali. Fryzjerzy umiejętnie neutralizowali wszelkie zapędy rywali i o ile dość niespodziewanie to w pełni zasłużenie awansowali do kolejnej rundy!
Pięć goli do odrobienia miała ekipa Sew-Metu. Już przed starciem z Termexem ekipie Ryguły nie dawano zbyt wielu szans na końcowy sukces. Początek starcia dawał jednak cień nadziei, że nie takie rzeczy się już w futbolu zdarzały. Po kwadranse gry team z Piasku prowadził już 2:0 i był stroną dominującą. Co więcej mógł strzelić kolejne gole, ale fatalnie pudłowali snajperzy. Termex wydawał się zaskoczony takim obrotem meczu i potrzebował sporo czasu aby się otrząsnąć. W 19 minucie stało się jednak jasne, że szanse na awans ekipy pod wodzą Boskiego są iluzoryczne. Wystarczyła bowiem chwila nieuwagi i Łukasz Kubica zdobył bramkę kontaktową. Ba podziałała ona bardzo demotywująco na rywali. Po przerwie oglądaliśmy już inny Sew-Met niż w pierwszej odsłonie. A może to rywale przeszli taką metamorfozę? Co by nie pisać, że każdą chwilą przewaga optyczna ekipy Termexu rosła. Najważniejsze jest jednak to, że było to odczuwalne także w strzeleckich statystykach. W drugich dwudziestu minutach do siatki trafiali już tylko piłkarze pod wodzą Krętosza, którzy ostatecznie wygrali drugi mecz trzema golami a w dwumeczu zwyciężyli aż 10:2 i pewnie grać będą dalej.
Sensacji nie było za to w potyczne Ełki z Preventem. W pierwszym meczu drugoligowcy najwyraźniej zaskoczyli wszystkich pozytywnie swoją grą. W rewanżu zaskoczenie było ale in minus. Team Prevent zjawił się w bardzo skromnym składzie bez kilku podstawowych graczy. Nic więc dziwnego, że sam skazał się na porażkę. Zmotywowana ekipa Ełki nawet przez moment nie dała nadziei rywalom na nawiązanie równorzędnej walki. Pierwszy gol padł co prawda dopiero w ósmej minucie ale z każdą kolejną chwilą przewaga pierwszoligowców była coraz wyraźniejsza. Gracze Preventu najwyraźniej opadali z sił, a do tego zaczęło nakładać się jeszcze dodatkowo spore zniechęcenie niekorzystnym wynikiem. Można by powiedzieć, że jeszcze do przerwy drugoligowcy trzymali się po japońsku, czyli jako tako, ale w drugiej odsłonie zostali wręcz zmiażdżeni. Po dwóch kwadransach gry Ełka zaczęła zdobywać bramki prawdziwymi seriami a rywale już tylko wyczekiwali na końcowy gwizdek. I niewielkim pocieszeniem jest fakt, że w ostatniej akcji meczu niejako na pożegnanie z pucharem udało się zdobyć bramkę honorową. Ełka Team dzięki najwyższej w historii pucharowej wygranej awansowała przypieczętowała swój awans.
Jeśli ekipa Trójcy liczyła na odrobienie strat z pierwszego spotkania (uległa Kilersom 2:4) to po pięciu minutach meczu chyba już była pogodzona z losem i faktem, że w kolejnej rundzie już na boisko nie wybiegnie. Zabóczy team od początku narzucił spore tempo meczu i szybko odskoczył rywalom na dwa trafienia. W ataku brylował Kocima i Paliczka, którzy raz za razem nękali defensorów rywala. Losy awansu były już zatem rozstrzygnięte po pierwszych dwudziestu minutach kiedy Kilersi prowadzili 3:0. Ciężko było sobie bowiem wyobrazić aby nagle w Trójcę wstąpił duch wiary i zwycięstwa. Nic więc dziwnego, że także druga część rewanżowego meczu toczyła się pod dyktando szóstki Rafała Musioła. Podobnie jak przed przerwą także i w tej odsłonie bramkarz Trójcy trzykrotnie sięgał do siatki po futbolówkę. Pierwszoligowców stać było jedynie na gola honorowego w końcowych fragmentach meczu.
Losy dwumeczu KECHu z Elwo rozstrzygnęły się tak naprawdę już w pierwszeym starciu. W czwartkowy wieczór ekipa z fabryki elektrofiltrów musiała już tylko dopełnić formalności i rzeczywiście zrobiła swoje. Drugoligowcy postanowili jednak pożegnać się z tegorocznym pucharem z twarzą i od początku zagrali bardzo ambitnie. Prawdę mówiąc nie było widać, która drużyna gra w pierwszej a która w drugiej lidze. Po kwadransie gry KECH prowadził jednym golem. Gracze z Elwo dobrze wiedzieli, że wypracowana pieciobramkowa przewaga sprzed trzech tygodni jest praktycznie nie do zniwelowania. To też wyraźnie odbiło się na ich postawie bowiem, wystarczyło utrzymać wypracowaną zaliczkę. KECH dążył zaś do osiągnięcia jak najlepszego wyniku. Przyznać trzeba, że drugoligowcy bliscy byli wygrania tego starcia. W końcowych fragmentach meczu zawiodła jednak nieco linia defensywna i team Elwo doprowadził do wyrównania. Tak czy inaczej zwycięzcą tej pary okazali się pierwszoligowcy.
Najbardziej zacięte spotkanie czwartkowego wieczora stoczyli piłkarze pierwszoligowych drużyn Japi-Budu i OKSu. Przypomnijmy, że w pierwszym starciu górą była ekipa z Poligonu (wygrana 3:2). Nic więc dziwnego, że budowlana szóstka z Piasku od pierwszych minut przystąpiła do szturmu bramki Ogiermana. Bramkarz teamu z Osiedla Powstańców Śląskich do 10 minuty udanie powstrzymywał ataki rywali. W jedenastej był jednak bezradny, kiedy z bliskiej odległości piłkę do siatki wpakował Nowak. Od tego momentu dwumecz zaczynał się zatem praktycznie od nowa. Budowlańcy dążyli do zdobycia kolejnych goli, chcąc rozstrzygnąć wszystko bez serii rzutów karnych. OKS ograniczał się głównie do kontrataków, choć przyznać trzeba, że ich akcje zaczepne budziły nieraz popłoch wśród defensorów rywala. Trzy minuty po przerwie padła druga bramka dla Japi-Budu i drużyna Piotra Dudy chyba myślała, że jest już po meczu. Chwila dekoncentracji i OKS Poligon dzięki trafieniu Pławeckiego powrócił do gry. Czas uciekał i wizja awansu po karnych stawała się coraz bardziej realna. Grać trzeba jednak do końca. Niespełna 120 sekund przed końcem meczu gola zdobył Zdunek i w szeregach budowlańców zapanowała radość. Czasu na odrobienie bramkowej straty młoda drużyna pod wodzą Pisarka praktycznie już nie miała. Mimo to, prawie się udało... Kilkanaście sekund przed ostatnim gwizdkiem pięć metrów przed bramką rywali znalazł się... bramkarz OKS-u. Niestety młody zawodnik zawahał się i zanim zdążył oddać strzał piłkę spod nóg wybili mu rywale. Tym samym po dobrym, emocjonującym dwumeczu w następnej fazie pucharowych zmagań zobaczymy ekipę Japi-Budu.
Dwa gole z pierwszego meczu do odrobienia mieli z kolei piłkarze Prodrexu Poland. FC Promil początkowo nastawił się na obronę wywalczonej przewagi ale zanim wcielił swoją taktykę w życie już musiał odrabiać straty! Po pięciu minutach gry pszczyńska szóstka prowadziła już bowiem 3:0. Co ciekawe po tak mocnym początku Prodrex wyraźnie się uspokoił. Mecz się wyrównał i do głosu pomału zaczęli dochodzić rywale. Na kolejne gole trzeba było jednak poczekać do drugiej części meczu. Kiedy w 24 minucie twierdzę Żaczka zdobył Dawid Mańka Promil jakby stracił wiarę w możliwość awansu. W kolejnych minutach co prawda walczył, ale jakby bez przekonania. Iskra nadziei pojawiła się ponownie w 35 minucie, kiedy kontaktową bramkę zdobył Damian Wesołowski. Goczałkowicka szóstka nie miała nic do stracenia i odkryła się chcąc zdobyć gola, który wyrównały by wynik dwumeczu. Otwartą grę rywali szybko wykorzystali jednak zawodnicy Prodrexu Poland, którzy dzięki trafieniu Fuławki w 38 minucie rozwiali kwestię awansu.
Formalnością było także ostatnie spotkanie czwartkowego wieczoru, w którym Enigma rywalizowała z K.W.CH. Czechowicka szóstka wygrywając pierwszy mecz aż 6:1 w drugim meczu była w bardzo uprzywilejowanej pozycji. Rywale z Piasku tym, razem zagrali lepiej niż przed trzema tygodniami i nie dali się tak zdominować piłkarzom zza Wisły. W pierwszych dwudziestu minutach oglądaliśmy mecz walki. Obie kipy miały kilka bramkowych okazji ale przez większą część meczu gra toczyła się w środku pola. Enigma odważniej zagrała dopiero po przerwie a wynik meczu otworzył lider drugoligowych strzelców Adam Budny. Szóstka z Piasku najwyraźniej już przed meczem pogodzona była już z faktem, że jej pucharowa przygoda zakończy się na pierwszej rundzie. Tym razem gra toczyła się już tylko o pozostawienie po sobie korzystnego wrażenia. Więcej determinacji i ambicji wykazali jednak rywale z Czechowic, którzy w końcówce meczu ustalili wynik dwumeczu na 8:1.
Wyniki rewanżowych spotkań 1/16 Pucharu Ligi PALP
29 kwietnia 2010 - boisko Piast

>>> strzelcy goli, kartkowicze
Drużyna Fryzjera - Cadi-Car 4:2 (2:1)
Sew-Met - Termex 2:5 (2:1)
Ełka Team - Team Prevent 16:1 (4:0)
Trójca - Kilers 1:6 (0:3)
KECH - Elwo 2:2 (1:0)
Japi-Bud - OKS Merkury II Poligon 3:1 (1:0)
Prodrex Poland - FC Promil 5:1 (3:0)
K.W.CH. Piasek - Enigma Czechowice 0:2 (0:0)
>>> Zobacz galerię zdjęć z pucharowego czwartku <<<
Komplet drużyn, które zagrają w 1/8 finału pucharu ligi poznamy w pierwszy majowy czwartek. Dokładnie 6 maja na boisku Piast w Pszczynie dokończona zostanie I runda pucharowych zmagań.
Copyright © 2007-2020 POSiR Pszczyna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: pless-intermedia